poniedziałek, 2 lipca 2018

Kropka

To już ponad tydzień. Cztery ściany i ja. Głowa pełna myśli - spora część z nich jest w pozytywnym tonie. Jednak próbują się wkraść i te pesymistyczne! Nie zawsze jest łatwo. Pojawiają się wątpliwości - czy podjęłam dobrą decyzję, czy nie przesadziłam z reakcją? Wiem tyle, że posłuchałam wewnętrznego głosu serca. Czas pokaże, dokąd mnie to zaprowadzi. A może zatoczę koło i wrócę do punku wyjścia?

Cokolwiek się wydarzy, chcę być szczęśliwa. Pragnę pracy, do której będę chodzić z uśmiechem na twarzy. Czy to jest możliwe? W pewnych momentach nachodzi mnie sporo skrajnych myśli - czy to w ogóle jest realne? Istnieje miejsce, gdzie będę ciężko pracować, ale z myślą, że jest to docenione?

Nieprzerwane myślenie o tym szepcze, że jest to dla mnie bardzo ważne. Jeśli ta sfera życia nie ustabilizuje się, to ciężko będzie uznać siebie za spełnionego człowieka - ciągnie się to zbyt długo, by to zlekceważyć.

Wiem, że sporo decyzji podejmuje się w oparciu o własny punkt widzenia. Jak rozróżnić więc, czy moje wybory są dobre? Czy przypadkiem nie wyrządzam sobie krzywdy tym ograniczonym myśleniem.

Myślę, że dopóki żyję w zgodzie z własnym sumieniem, wszystko jest w porządku. Nie mogę udawać kogoś kim nie jestem! Grać roli, która nie należy do mnie.

Cała siła tkwi w nas. Nie należy szukać rozwiązań na zewnątrz, u innych ludzi. Wszystko, czego potrzebujemy jest zamknięte w środku. Jedynym zadaniem jest się do tego dokopać - i zacząć z tego w końcu korzystać!

PS. Polecam zobaczyć komedię Jestem taka piękna. Sam film nie jest najlepszych lotów. Kino na czwórkę - ale niesie wielkie i ważne przesłanie. Należy sięgnąć głębiej i dostrzec to, co reżyser próbuje przekazać. Bez kompleksów i do przodu!

















wtorek, 29 maja 2018

Decyzje, decyzje!

Jestem po. W głowie mnóstwo myśli. Jestem ciekawa, jakie będzie zakończenie. Starałam się, naprawdę! Byłam sobą - bo to wychodzi mi najlepiej. Teraz pozostaje mi czekać na informację zwrotną. 

Przygotowałam swój mózg i utorowałam nastawienie we właściwym kierunku. Stres przekształciłam w pozytywną energię, która motywuje, a nie hamuje. Zrobiłam, co w mojej mocy, by z podniesioną głową stawić czoła kolejnemu wyzwaniu. Już się nie boję! Chcę zmiany na lepsze, chcę spróbować żyć wg. tego, co dyktuje mi serce. Szkoda tracić czas na siedzenie w poczekalni, odliczając dni, aż ktoś mnie zauważy. Zrobiłam pierwszy krok - spróbowałam. Zobaczymy, czy było warto.

Podobno wszystko ma swój cel. Niebawem dowiem się, czy ten wybór to mój cel. Czy otrzymam szansę robienia tego, co kocham. Otaczania się ludźmi, z którymi będę chciała pracować...

Warto czuć szczęście w pracy, bez tego jestem tylko wegetującym stworzeniem. Błąkającym się bez sensu. Podjęłam decyzję sprzeciwiać się swoim lękom i obawom. Bez żalu, że nigdy nie spróbowałam. To bardzo trudne. To proces.

Zostałam zainspirowana przez wiele osób, by podążać za wewnętrznym głosem. Wsłuchać się w jego szept i pod żadnym pozorem nie lekceważyć go! Nie powinnam przywiązywać uwagi do mózgu - bo on jest głupi. Zrobi wszystko, by sprawy zostały po staremu. Jego zdaniem zawsze powinnam trzymać się tego, co pewne i komfortowe.

Gdy upadam i myślę, że nie mam wystarczająco siły, by wstać, przychodzi moment - krótka chwila. Czuję, że to jeszcze nie koniec. Skąd wiem? Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć - jest to coś, czego ludzki rozum nie ogarnia.

Trudno iść przez życie i czuć na sobie wzrok innych. Nie rozumiem, czemu pewne rzeczy przytrafiają się właśnie mi. Jednak wiele razy, gdy pokonałam ten moment burzy, wszystko stało się jasne. Pewnie tak będzie i z tą sytuacją.

Czy moje wybory zaprocentują? Wierzę, że doprowadzą mnie do przeznaczenia. Jeśli źle wybrałam, to rzeczywistość nie zapomni mnie o tym poinformować.

czwartek, 24 maja 2018

Minionek

Mój człowiek miś. Miłość pełna wrażeń. Nieustanne zaskoczenie. To on - ten, który pokochał z całych sił i zaufał mi. Nie wątpię w jego dobre i szczere serce. Gdy słońce czy deszcz on jest zawsze blisko mnie.

Nie zarzekam na brak zainteresowania z jego strony. Mnóstwo miłych słów i czułych przytulanek. Dniem i nocą. Nawet, gdy się kłócimy to wiem, że za chwilę się pogodzimy. Liczę na niego, a on na mnie. 

Osoba, która dzieli z Tobą życie na dobre i złe jest największym darem. Gdy już ją spotkasz, zrozumiesz, że warto było czekać. Od teraz nie boję się marzyć i wierzyć, bo wszystko o czym myślę staje się moją rzeczywistością. Pragnę miłości, szacunku i wsparcia od drugiej osoby. A Ty?

Dwa różne charaktery, inne osobowości i temperament, a jednak tacy podobni - niczym perfekcyjny owoc przekrojony na pół. Odbicie w lustrze, które zna mój każdy gest i wyraz twarzy. Prawi komplementy bym czuła się piękna i dowartościowana. Ale nie boi się też powiedzieć kilku słów prawdy, gdy wymaga tego sytuacja. Ja to szanuję i za to dziękuję. Mój jedyny i niepowtarzalny człowiek miś!

Każdą możliwą chwilę spędzamy razem. Rezerwujemy czas tylko dla siebie. Korzystamy z najmniejszej sekundy. Doceniamy to, że mamy tyle okazji do pielęgnowania swojej miłości i przyjaźni. Najlepszy i jedyny, zaklepany na resztę życia. Są plany i wspólne marzenia, a co najważniejsze jest zdrowie. Nie boimy się jutra, bo gdy nadejdzie jesteśmy gotowi na podróż pełną wrażeń. A jak!



poniedziałek, 21 maja 2018

Obsesja

Może wydawać się wiele, ale jednego nikt nie przewidzi. Czy jutro nadejdzie? Czy będzie tak, jak zaplanowałam? Jedno jest życie i jeden jest strach. Ale nie muszę być nieustraszona, wystarczy, że nie poddam się tak łatwo. Powinnam zostać głodna i iść przed siebie. Pewnego dnia świat usłyszy moją historię. 

Życie jest zbyt krótkie by cierpieć, więc podjęłam decyzję, że chcę być szczęśliwa. Od tego wszystko się zaczęło. Poczucie przemijania, niepewności sprawia, że doceniam każdy dzień i ważę każde słowo. Kocham mocniej, pragnę bardziej! Nie tracę czasu i energii na spory i tłumaczenia. Wolę działać i robić swoje. Nie wszyscy muszą to rozumieć. Moje marzenie nie musi być zrozumiałe dla każdego. Nawet tego nie oczekuję. To jest moje!

Może nie będę miała ochoty codziennie wstawać z łóżka nad ranem ani doskonalić swoich umiejętności, ale w tym rzecz! Świadomość tego, że mogę mieć lenia i nikt nie przyjdzie mi pomóc zależy ode mnie. Nie jestem już dzieckiem. 

Mam swoje wady, nie jestem perfekcyjna. Ale chcę zastąpić złe nawyki tymi dobrymi. Od tak - po prostu! Zrobię podmiankę. Nikt nie powiedział, że tak nie można. 

Żyję tu i widzę, że to czekanie nie zna granic. Robię wszystko i nic. Zajmuje się każdym tylko nie sobą. Troska o zaspokojenie potrzeb ludzi wokół doprowadziła mnie do miejsca bez wyjścia. Ile można kręcić się bez celu? Dawać sobie szansę, tłumacząc, że jutro będzie lepiej. Pomiędzy mną, a moim marzeniem jest decyzja o zrobieniu tego, co należy. Może to nie ma sensu dla Ciebie, ale to nawet lepiej!

Jutra może nie być, a dziś jest jedyną szansą na zmianę! Wyjście ze strefy komfortu to jedyna okazja do rozwoju. Jak inaczej mam poznać siebie? Robiąc to chcę, czy to, co muszę? Uciekając przed strachem prawdopodobnie nigdy nie żyłam - tak na prawdę, w pełni. To nie rozwiązanie, raczej odwlekanie. Nie oddycham prawdziwą wolnością, bo to dzień goni mnie, a nie ja dzień!

Uczę się ludzi, którzy osiągnęli to, o czym ja jeszcze marzę! Dlatego, nie zrobię tego, o co mnie prosisz - zrobię to, co podpowiada mi intuicja. Wybieram pasję ponad pieniądze.








niedziela, 20 maja 2018

Nie mam ochoty

No i jestem. Mój mózg pracuje 24 godziny na dobę, myśli, kombinuje, co połączyć z czym. Wszystkie dotychczasowe doświadczenia spotkały się w  mojej głowie. Rozważają wszystkie opcje. Na co jest jestem gotowa, a do czego potrzeba więcej czasu. To nic wielkiego - dam radę!

Wiara czyni cuda, a silne postanowienie zmiany motywuje do dalszego działania. Mam cel, potrzebne są jeszcze narzędzia. Kilka z nich już mam po swojej stronie. Jednak brakuje mi jednego, najważniejszego - znajomości. Ale, co tam - je też zdobywa się poprzez czas i pracę. Dam radę po raz drugi!

Trzeba pomyśleć, co, jak i kiedy - potem należy włączyć konsekwencję i proszę cel osiągnięty. Proste, ale nie łatwe. Pojawią się schody, momentami bardzo strome i kręte. Świadomość tego jest czymś czego większości brakuje. A podejście jest takie, że warto po prostu zacząć!

Boję się, ale marzenie musi być większe niż strach - inaczej nigdy nie będzie tak, jak tego chcę. Silną motywacją jest chęć zmiany - skorzystania z tego, co świat i ludzie mają do zaoferowania. Jest tyle pięknych miejsc i interesujących ludzi, których jeszcze nie poznałam. Gra jest warta świeczki! 

Świadomość tego, że życie jest jedno, a czas bardzo szybko płynie motywuje mnie jeszcze bardziej. Uznaję, że nie ma co czekać na jutro i odkładać sprawy na potem. Na co to komu? Czekanie "aż mi się zachce" nie działa od kilku lat. Skąd wiem? Bo nadal mi się nie chce! Doszłam do punktu, w którym przyznaję przed sobą, że prawdopodobnie nigdy nie przyjdzie na to ochota - kropka.

Teraz, gdy o czymś pomyślę od razu to robię, czy to wysłanie wiadomości do znajomego czy zamówienie ulubionych butów. Działam od razu, jak tylko ten impuls pojawi się w mojej głowie. Wyłapuję momenty, gdy mówię: "dobra, potem" lub  "zaraz to zrobię, tylko..." Koniec z tym! Opierając się na takim działaniu daleko nie zaszłam. Stało się to moim nawykiem, który od wielu lat pielęgnuję i uznaję za normę. STOP - pływanie w tym, to wielki błąd. To blokuje przed życiem tu i teraz. Za częste myślenie o przyszłości i rozpamiętywanie przeszłości doprowadziło mnie nigdzie.

Takie powtórki szkodzą osobowości i spontaniczności. W pewnym momencie obudziłam się w punkcie wyjścia z emocjonalną blizną. Uznałam więc, że jeśli nazwę nawyki, które bez przerwy powtarzam, to zrozumiem dlatego ciągle dostaję to samo. Dowiem się kiedy w ogóle zaczęłam tak postępować i jakie doświadczenie sprawiło, że to robiłam. No i od tego dnia wszystko się zmieniło!

sobota, 19 maja 2018

Pogryziona

Życie bywa zaskakujące. Dlaczego pewne rzeczy mają miejsce w moim życiu? Nie chciałam zostać pogryziona przez psa - nie planowałam tego. Jednak jakimś cudem doświadczyłam. Niby nic się nie stało, jednak chciałabym zrozumieć po co? Czy to na zasadzie przypadku, czy bardziej ukrytej lekcji...

Z natury jestem wyrozumiałym człowiekiem, pełnym empatii i dobrej energii. Nie gniewam się, gdy ktoś nadepnie na mnie w autobusie lub wpadnie rowerem. Uznaję, że nic się nie stało. Każdemu może się to zdarzyć. Sama wiele razy nie zauważyłam osoby stojącej obok. Jednak są ludzie, którzy w takich momentach otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie, mówić: "uważaj jak idziesz", "patrz przed siebie, jak jedziesz" itd. itp. Ja tam nie robię - raczej uśmiecham się życzliwie i tyle. Tak też było w tej sytuacji...Nie byłoby tematu, ale po całym zajściu, gdy wróciłam do domu poczułam, że dopadł mnie straszny dół. W głowie wyświetliła się projekcja kilku wersji zdarzeń, czyli jak mogłam inaczej to rozegrać. Powinnam być bardziej stanowcza i nie udawać, że wszystko gra - bo tak nie jest! Mam siniaka na łydce w kolorach tęczy i ślad po zębach psa. Ha! oczywiście po fakcie mogłam to mówić tylko do siebie.

Nie jestem w stanie pojąć, dlatego dostałam takie rozczarowanie. Dobra - zostałam pogryziona, ale co z tego? No myślę, że jednak coś jest na rzeczy. Po pierwsze i najważniejsze w momencie, gdy ten pies złapał mnie za nogę nie zrobiłam nic poza wydobyciem słowa "ała". Nie podniosłam głosu na właścicielkę zwierzaka, ani nie zażądałam zwrotu pieniędzy za spodnie. Po wszystkim zastanawiam się, dlatego tego nie zrobiłam. Jaki proces myślowy zaszedł w mojej głowie? Myślałam, że w sumie nic się nie stało, ale tak nie można. Należy powiedzieć, co się myśli, że ten pies powinien mieć kaganiec i obrożę. Dzień minął, emocje opadły, ale wiem, że to zdarzenie pokazało mi nad jaką częścią charakteru muszę jeszcze popracować. Brakuje mi asertywności w kontakcie z ludźmi. Miałam prawo być wkurzona i oburzona. Zagrałam inaczej. 

Błąd. Teraz wiem, że to nie sposób na przeżycie. W każdej sytuacji ważne jest by bronić siebie - o czymkolwiek sobie pomyślisz. Może to być ugryzienie przez psa lub obniżenie pensji z powody cięć - nie dajmy się tak łatwo spławić. Trzeba walczyć. Nie godzić się na rzucone ochłapy i tłumaczyć, że takie jest życie i nic na to nie poradzę. Każdy troszczy się o własny komfort i zrobi wszystko, żeby to właśnie jemu było najłatwiej. Ty i ja musimy stawiać siebie na pierwszym miejscu i nauczać tych, co postępują idiotycznie. Często starsi ludzie pomimo podeszłego wieku zachowują się gorzej niż młodzi. Moim zdaniem oni po prostu nie myślą.

Jedna sytuacja, a wnioski przekładam na każdą sferę życia. 

PS. Zabawne, bo na rodzinę krzyczę bez powodu, a obcą babę pogłaskałam po głowie i pozwoliłam odejść. Gdzie tu sens?

czwartek, 17 maja 2018

Stało się

Nie sądziłam, że odważę się na taki krok. Nowy rozdział, nowa ja! Czas pokaże, czy był to słuszny wybór i mądra decyzja. Póki co czuję, że to jedyne wyjście. 

Życie jest jedno - po co je tracić na robienie czegoś, czego tak naprawdę nie kocham. Gdy patrzę wstecz widzę jedynie niewykorzystane szanse. Wiele razy była okazja, by spróbować czegoś nowego, ale strach przed odrzuceniem, krytyką był silniejszy. Ogarnął cały mój rozsądek i zdrowe podejście. Na co to było? Czas minął, a ja utknęłam w martwym punkcie. Moje życie zatoczyło koło. Jestem tu gdzie wszystko zaczęłam. Tym razem jestem mądrzejsza, z większym doświadczeniem, ale nadal nie znam odpowiedzi na najważniejsze w moim życiu pytanie: Kim jestem i co chcę w życiu robić?

Wszystko zaczęło się od myśli - fajnie byłoby zamienić ją w rzeczywistość. Życie pełne kolorów 
i nowych doświadczeń. Gdzie wszystko toczy się według moich zasad, bez obawy o jutro. Warto planować każdy krok, nawet najmniejszy. Nigdy nie wiadomo kiedy nasza szansa na sukces zapuka do drzwi.

Dzień pełen wrażeń i silnych emocji. Dużo się wydarzyło - w mojej głowie i w sercu pojawiła się myśl o innym życiu. Teraz do mnie należy decyzja, co z tym zrobię. I wiem - chcę posmakować innej rzeczywistości. Zobaczyć, jak to będzie, gdy oleję strach przed nieznanym i spróbuję wyjść ze strefy komfortu. Tej dobrze znanej, pewnej przyjaznej mi przystani, gdzie wiem, co się wydarzy i jakie będzie zakończenie.

Zamykam drzwi przed strachem, a otwieram przed nadzieją i wiarą w lepsze jutro! Nie będzie to łatwe, bo jedynym utrudnieniem tu jestem ja. Prawdopodobnie nigdy nie będę czuła się gotowa, by otworzyć ten rozdział. Za każdym razem będę czekać na ten odpowiedni moment, ale on nie nadejdzie. I w tym rzecz, by nauczyć się robić rzeczy pomimo, że nie mam na nie ochoty.

Kropka

To już ponad tydzień. Cztery ściany i ja. Głowa pełna myśli - spora część z nich jest w pozytywnym tonie. Jednak próbują się wkraść i te pe...