niedziela, 20 maja 2018

Nie mam ochoty

No i jestem. Mój mózg pracuje 24 godziny na dobę, myśli, kombinuje, co połączyć z czym. Wszystkie dotychczasowe doświadczenia spotkały się w  mojej głowie. Rozważają wszystkie opcje. Na co jest jestem gotowa, a do czego potrzebna więcej czasu. To nic wielkiego - dam radę!

Wiara czyni cuda, a silne postanowienie zmiany motywuje do dalszego działania. Mam cel, potrzebne są jeszcze narzędzia. Kilka z nich już mam po swojej stronie. Jednak brakuje mi jednego, najważniejszego - znajomości. Ale, co tam - je też zdobywa się poprzez czas i pracę. Dam radę po raz drugi!

Trzeba pomyśleć, co, jak i kiedy - potem należy włączyć konsekwencję i proszę cel osiągnięty. Proste, ale nie łatwe. Pojawią się schody, momentami bardzo strome i kręte. Świadomość tego jest czymś czego większości brakuje. A podejście jest proste - warto po prostu zacząć. 

Boję się, ale marzenie musi być większe niż strach - inaczej nigdy nie będzie tak, jak tego chcę. Silną motywacją jest chęć zmiany - skorzystania z tego, co świat i ludzie mają do zaoferowania. Jest tyle pięknych miejsc i interesujących ludzi, których jeszcze nie poznałam. Gra jest warta świeczki! 

Moja świadomość tego, że życie jest jedno, a czas bardzo szybko płynie motywuje mnie jeszcze bardziej. Uznaję, że nie ma co czekać na jutro i odkładać sprawy na potem. Na co to komu? Czekanie "aż mi się zachce" nie działa od kilku lat. Skąd wiem? Bo nadal mi się nie chce! Doszłam do punktu, w którym przyznaję przed sobą, że prawdopodobnie nigdy nie przyjdzie na to ochota - kropka.

Teraz, gdy o czymś pomyślę od razu to robię, czy to wysłanie wiadomości do znajomego czy zamówienie ulubionych butów. Działam od razu, jak tylko ta myśl pojawi się w mojej głowie. Wyłapuję momenty, gdy mówię: "dobra, potem" lub  "zaraz to zrobię, tylko..." Koniec z tym! Opierając się na takim działaniu daleko nie zaszłam. Stało się to moim nawykiem, który od wielu lat pielęgnuję i uznaję za normę. STOP - pływanie w tym, to wielki błąd. To blokuje przed życiem tu i teraz. Za częste myślenie o przyszłości i rozpamiętywanie przeszłości doprowadziło mnie nigdzie.

Takie powtórki szkodzą osobowości i spontaniczności. W pewnym momencie obudziłam się w punkcie wyjścia z emocjonalną blizną. Uznałam, jeśli nazwę nawyki, które bez przerwy powtarzam, to zrozumiem dlatego ciągle dostaję to samo. Dowiem się kiedy w ogóle zaczęłam tak postępować i jakie doświadczenie sprawiło, że to robiłam. Od tego dnia wszystko się zmieniło!

sobota, 19 maja 2018

Pogryziona

Życie bywa zaskakujące. Dlaczego pewne rzeczy mają miejsce w moim życiu? Nie chciałam zostać pogryziona przez psa - nie planowałam tego. Jednak jakimś cudem doświadczyłam. Niby nic się nie stało, jednak chciałabym zrozumieć po co? Czy to na zasadzie przypadku, czy bardziej ukrytej lekcji...

Z natury jestem wyrozumiałym człowiekiem, pełnym empatii i dobrej energii. Nie gniewam się, gdy ktoś nadepnie na mnie w autobusie lub wpadnie rowerem. Uznaję, że nic się nie stało. Każdemu może się to zdarzyć. Sama wiele razy nie zauważyłam osoby stojącej obok. Jednak są ludzie, którzy w takich momentach otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie, mówić: "uważaj jak idziesz", "patrz przed siebie, jak jedziesz" itd. itp. Ja tam nie robię - raczej uśmiecham się życzliwie i tyle. Tak też było w tej sytuacji...Nie byłoby tematu, ale po całym zajściu, gdy wróciłam do domu poczułam, że dopadł mnie straszny dół. W głowie wyświetliła się projekcja kilku wersji zdarzeń, czyli jak mogłam inaczej to rozegrać. Powinnam być bardziej stanowcza i nie udawać, że wszystko gra - bo tak nie jest! Mam siniaka na łydce w kolorach tęczy i ślad po zębach psa. Ha! oczywiście po fakcie mogłam to mówić tylko do siebie.

Nie jestem w stanie pojąć, dlatego dostałam takie rozczarowanie. Dobra - zostałam pogryziona, ale co z tego? No myślę, że jednak coś jest na rzeczy. Po pierwsze i najważniejsze w momencie, gdy ten pies złapał mnie za nogę nie zrobiłam nic poza wydobyciem słowa "ała". Nie podniosłam głosu na właścicielkę zwierzaka, ani nie zażądałam zwrotu pieniędzy za spodnie. Po wszystkim zastanawiam się, dlatego tego nie zrobiłam. Jaki proces myślowy zaszedł w mojej głowie? Myślałam, że w sumie nic się nie stało, ale tak nie można. Należy powiedzieć, co się myśli, że ten pies powinien mieć kaganiec i obrożę. Dzień minął, emocje opadły, ale wiem, że to zdarzenie pokazało mi nad jaką częścią charakteru muszę jeszcze popracować. Brakuje mi asertywności w kontakcie z ludźmi. Miałam prawo być wkurzona i oburzona. Zagrałam inaczej. 

Błąd. Teraz wiem, że to nie sposób na przeżycie. W każdej sytuacji ważne jest by bronić siebie - o czymkolwiek sobie pomyślisz. Może to być ugryzienie przez psa lub obniżenie pensji z powody cięć - nie dajmy się tak łatwo spławić. Trzeba walczyć. Nie godzić się na rzucone ochłapy i tłumaczyć, że takie jest życie i nic na to nie poradzę. Każdy troszczy się o własny komfort i zrobi wszystko, żeby to właśnie jemu było najłatwiej. Ty i ja musimy stawiać siebie na pierwszym miejscu i nauczać tych, co postępują idiotycznie. Często starsi ludzie pomimo podeszłego wieku zachowują się gorzej niż młodzi. Moim zdaniem oni po prostu nie myślą.

Jedna sytuacja, a wnioski przekładam na każdą sferę życia. 

PS. Zabawne, bo na rodzinę krzyczę bez powodu, a obcą babę pogłaskałam po głowie i pozwoliłam odejść. Gdzie tu sens?

czwartek, 17 maja 2018

Stało się

Nie sądziłam, że odważę się na taki krok. Nowy rozdział, nowa ja! Czas pokaże, czy był to słuszny wybór i mądra decyzja. Póki co czuję, że to jedyne wyjście. 

Życie jest jedno - po co je tracić na robienie czegoś, czego tak naprawdę nie kocham. Gdy patrzę wstecz widzę jedynie niewykorzystane szanse. Wiele razy była okazja, by spróbować czegoś nowego, ale strach przed odrzuceniem, krytyką był silniejszy. Ogarnął cały mój rozsądek i zdrowe podejście. Na co to było? Czas minął, a ja utknęłam w martwym punkcie. Moje życie zatoczyło koło. Jestem tu gdzie wszystko zaczęłam. Tym razem jestem mądrzejsza, z większym doświadczeniem, ale nadal nie znam odpowiedzi na najważniejsze w moim życiu pytanie: Kim jestem i co chcę w życiu robić?

Wszystko zaczęło się od myśli - fajnie byłoby zamienić ją w rzeczywistość. Życie pełne kolorów 
i nowych doświadczeń. Gdzie wszystko toczy się według moich zasad, bez obawy o jutro. Warto planować każdy krok, nawet najmniejszy. Nigdy nie wiadomo kiedy nasza szansa na sukces zapuka do drzwi.

Dzień pełen wrażeń i silnych emocji. Dużo się wydarzyło - w mojej głowie i w sercu pojawiła się myśl o innym życiu. Teraz do mnie należy decyzja, co z tym zrobię. I wiem - chcę posmakować innej rzeczywistości. Zobaczyć, jak to będzie, gdy oleję strach przed nieznanym i spróbuję wyjść ze strefy komfortu. Tej dobrze znanej, pewnej przyjaznej mi przystani, gdzie wiem, co się wydarzy i jakie będzie zakończenie.

Zamykam drzwi przed strachem, a otwieram przed nadzieją i wiarą w lepsze jutro! Nie będzie to łatwe, bo jedynym utrudnieniem tu jestem ja sama. Prawdopodobnie nigdy nie będę czuła się gotowa, by otworzyć te drzwi. Za każdym razem będę czekać na ten odpowiedni moment, ale on nie nadejdzie. I w tym rzecz, by nauczyć się robić rzeczy pomimo, że nie mam na nie ochoty.

środa, 16 maja 2018

Raz, dwa, trzy...

Bezsens istnienia nie do spełnienia. Każdy poranek taki sam. Pobudka o szóstej rano, bez gadania trzeba wstać, podnieść lewą nogę. Eh, no nie chce się, ale co zrobić, jeśli godzę się na taki stan rzeczy, to kogo mam za to winić. Nie ma dookoła osoby, która powiedziałby: to przeze mnie tu jesteś - sorry! I tak bez przerwy. Kiedy ten stan dobiegnie końca. Starczy tego: ile można tak siebie katować. Gdy ten moment nadchodzi, to znów dopada mnie wątpliwość, co dalej! Skąd to niezdecydowanie? Czyja to wina? 

Nigdy nie pomyślałabym, że może to być takie trudne i jednocześnie tak oczywiste. To jak wygląda moje obecne życie, jest wyłącznie i jedynie moją sprawką. To ja przyczyniłam się do tego, gdzie jestem i co robię. Jak to zmienić?

Odważni Ci, którzy pragną zmienić swoją obecną sytuacją i faktycznie to robią. Nie zastanawiają się zanadto, po prostu robią pierwszy krok. Najgorzej jest mieć wielkie marzenie i być nim przytłoczonym na tyle, że nie jest się w stanie zrobić z tym nic więcej, tylko marzyć. Warto wierzyć, ale fajnie jest też, coś z tym w końcu zrobić. Chcę zmiany, ale nic nie robię, żeby to zagrało. To chcę tej zmiany, czy nie? Ktoś mądry się wypowie?

Lata, dni, godziny spędzone na rozmyślaniu czego chcę i jak zamierzam to osiągnąć. Ciężka praca - lata minęły, a ja nadal nie wiem, jak połączyć części tej wielkiej układanki zwanej życiem. Zostać czy odejść? Poddać się czy walczyć do końca? Powiedzieć, co czuję czy udawać, że wszystko gra? Kawa czy herbata? Takie to każdego dnia, o pewnej godzinie przechodzę rzuty myślowe.

Marzenie może być Twoje jeśli masz odwagę je gonić. Przerwałam pościg, by ponownie go rozpocząć? A jeśli to nigdy nie było moje marzenie?

czwartek, 10 maja 2018

Na kawałki

Czasami czuję jakbym rozpadała się kawałek po kawałku. Moje serce, głowa pękają po całości. Czy to zwykły ból głowy? Problemy z ciśnieniem? Czy wołanie o pomoc? 

Każdego dnia zadaje sobie jedno i to samo pytanie: co zrobić ze swoim życiem. Podobno jeśli się czegoś nie akceptuje, to trzeba to zmienić. Ale jestem taka zmęczona. Chciałabym zrobić tyle rzeczy, ale nie mam na to siły. Aż tak ze mną źle? Nie wiem, jak popchnąć siebie do działania. Zmusić swój mózg do współpracy. Stawić czoła przeciwnościom i w końcu zacząć funkcjonować jak normalny człowiek. 

W moim sercu dzieje się za dużo. Huragan wątpliwości i rozczarowań. Którą decyzję podjąć, jak się zachować, co wypada, a co nie jest na miejscu. Tyle wyborów, a ja nadal niezdecydowana. A co jeśli nie mogę podjąć żadnej decyzji - tak po prostu nie wiem, co jest dla mnie najlepsze.

Kto wie wszystko, ten nie wie nic. Ja wiem wystarczająco, a nadal brakuje mi kompletu informacji. Zawsze pojawi się jakieś "ale", które wszystko komplikuje. Niby wiem, a jednak nie do końca. Już myślę, że rozgryzłam problem i znalazłam rozwiązanie, aż tu nagle bum! Masa niepowodzeń.

Można zwariować od natłoku myśli i wybujałej wyobraźni. Gdybym mogła tak jednego dnia nie przejmować się zanadto. Wówczas miałabym czas na faktyczne życie tu i teraz. Nie wciągałaby mnie przeszłość i nie rozpraszała przyszłość. Brzmi jak wyzwanie!

Spróbuję jeszcze raz - zerknę na zegarek i dam sobie 10 minut na restart. Ile mam szans? Bo już wiem, że życie jedno!

Rozczarowałeś mnie

Problem z byciem idealnym jest zgubą tego świata. Tworzymy taki obraz siebie, by inni nas lubili. A jacy jesteśmy za zamkniętymi drzwiami - gdy wracamy do domu i nikt nas nie widzi?

Dążymy do profesjonalizmu, bo tylko on uchroni nas przed krytyką, której tak bardzo się boimy. Jeśli wszystko robimy dobrze, to nikt nie powie złego słowa na nasz temat. Jeśli wykonamy powierzone zadanie idealnie, to nikt nie będzie w stanie nas zaatakować. Ale czy w życiu o to chodzi? 

Być perfekcyjnym to być sobą, ale pracować nad swoimi słabościami każdego dnia! Jesteśmy tym, o czym myślimy. Jeśli każdego dnia rozmyślamy nad tym, czego nie mamy, czego nam brakuje to błędne koło. Staniemy się więźniem naszych ograniczeń! 

Musimy zmienić nasze podejście już dziś! Przekierować myśli na pozytywną stronę mocy! Jeśli nie przestaniemy udawać kogoś kim nie jesteśmy, to za 20 lat będziemy żałować, że nie daliśmy sobie szansy na bycie tym, kim chcieliśmy. 

Pokochaj siebie, a zakocha się w Tobie cały świat! Idź zbuduj osobę, którą chcesz widzieć każdego dnia po przebudzeniu, a osiągniesz to, o czym marzysz. I co najważniejsze, nie będziesz musiał udawać!

Nie chodzi o to ile masz, ale o to, co robisz! Twoje nawyki determinują kierunek, w jakim podążasz. Jeśli chcesz być w czymś najlepszy musisz zacząć już dziś! 

wtorek, 8 maja 2018

Przerwa

W życiu każdego z nas potrzeba jest przerwa. Pauza! Po której nabierzemy rozpędu i ruszymy przed siebie. Czy wszyscy mogą sobie na to pozwolić? Pewnie tak, ale trzeba mieć plan działania na potem. Po chwili odpoczynku musimy wiedzieć: co dalej? Jaki jest mój następny krok? Czego pragnę? Wówczas zarysuje się nam ścieżka, którą będziemy dalej iść.

W wielu głowach pojawi się strach, czy burzyć dotychczasowy porządek. Przecież jest dobrze, myślisz; mam stałą pracę, regularną pensję, wystarczy na rachunki i trochę przyjemności. Pytanie brzmi, czego chcesz, o jakim życiu zawsze marzyłeś? Czy to, co dzieje się teraz zaspokaja Twoje potrzeby? Czujesz się spełniony? Jeśli "NIE" - to sprawa jest prosta! Pora coś zmienić! Nie musi to być drastyczna zmiana - można to zrobić małymi krokami - liczy się konsekwencja!

Przerwa dla siebie po to, by nabrać dystansu do spraw i zdarzeń. Pobyć ze sobą, wsłuchać się w serce, intuicję. Mamy jedno życie - gdyby jutra miało nie być to, czy chciałbyś kończyć je przy biurku w korporacji - wkurzony, że nie odpisują Ci na wiadomości? Lepiej sto razy przekierować tę energię w dobrą stronę Nie tracąc czasu na walkę, stres o nie swój biznes. Praca dla kogoś to nic innego jak służenie - wykonywanie poleceń szefa - trzymanie się wyżej narzuconych zasad - nawet jeśli nie jest to zgodnie z naszym sumieniem.

No nie wiem...ciężki temat, ale kto powiedział, że życie będzie łatwe i na drodze trafią się na tylko proste wybory. Wciśnięcie przycisku STOP na pewno pomoże nabrać dystansu i podsunie kilka wskazówek. Jedyne, co musimy zrobić to wierzyć i być świadomym sytuacji.

Nie możemy kontrolować ludzi i wydarzeń, ale możemy kontrolować swoje wybory. Mamy wpływ na to, co nas spotyka w życiu - możemy to uznać, albo się temu sprzeciwić. Osoby, które mówią, że nie miały wyboru - kłamią. Wszystko, czego nie akceptujesz, a nadal to robisz jest Twoją osobistą decyzją. Twoim zadaniem jest popychanie siebie każdego dnia do bycia lepszym!

Unikaj niezdecydowania - to pułapka. Nie czekaj, aż nadarzy się okazja do zrobienia czegoś! Niezdecydowanie zamyka drzwi, osłabia motywację. Szukaj spełnienia!

Nie mam ochoty

No i jestem. Mój mózg pracuje 24 godziny na dobę, myśli, kombinuje, co połączyć z czym. Wszystkie dotychczasowe doświadczenia spotkały się ...